Wybory 1980

    Pod koniec lat 70-tych życie społeczne nabierało tempa. Radio Wolna Europa, wydawnictwa bez cenzury, Papież Polak sprawiały, że powszechne były dyskusje polityczne oraz powstawały niezależne inicjatywy i grupy. W tej atmosferze przypadał termin wyborów do sejmu w marcu 1980 r.

    Przed wyborami w marcu 1980 r. poproszono mnie o transport ulotek do Lublina. Ulotki pobierałem z piwnicy mieszkania (podobno Ludwika Dorna) na osiedlu Górczewska. Późnym wieczorem załadowaliśmy mojego fiacika „pod dach”. O ile pamiętam przewodnikiem i pomocnikiem przy ładowaniu był Piotr Naimski. Między paczkami z ulotkami usadziłem mojego synka i po północy ruszyłem w drogę do Lublina. Martwiłem się co będzie jeżeli w umówionym miejscu nie będę mógł się pozbyć ładunku. Szczęśliwie pod wskazanym adresem był młody człowiek, odpowiedział poprawnym hasłem i przenieśliśmy wszystkie ulotki z samochodu do piwnicy. Lekki duchem i fiacikiem około 4 rano pojechałem do rodziców do Puław.

    Środowiska niezależne, przede wszystkim KORowskie, postulowały bojkot wyborów oraz organizowały liczenie osób wchodzących do lokali wyborczych. Ja wśród znajomych proponowałem iść do wyborów i wynosić kartki do głosowania. Wynoszenie kartek i groźba ich zgromadzenia w jednym miejscu miało zapobiegać publikowaniu przez władze bardzo wysokich danych o frekwencji wyborczej. Mój pomysł nie znalazł uznania i chyba jako jedyny poszedłem głosować i wyniosłem kartki do głosowania.

    Aby zasiać nieco niepokoju wśród zarządzających publikacjami wyników wyborów w dniu wyborów (23 marca 1980 r.) wieczorem zadzwoniłem do Jacka Kuronia (telefon był powszechnie znany z publikacji niezależnych). Byłem przekonany, że telefon Jacka jest na podsłuchu i moja informacja dotrze do odpowiednich służb. Powiedziałem, że wspólnie ze znajomymi wynosiliśmy kartki wyborcze i chcemy je teraz zgromadzić w usystematyzowany sposób. Jacek chyba nie bardzo kupił mój pomysł ale jako człowiek uczynny zaproponował abym zgromadzone kartki przyniósł do jego mieszkania. Ja podziękowałem, ale nie skorzystałem z zaproszenia. W ten sposób zakończyłem swój jedyny udział w wyborach w PRLu.

Latchorzew, 2010-07-29